
Ju¿ po raz czwarty w swej karierze Adam Ma³ysz we¼mie udzia³ w tak presti¿owej imprezie, jak± s± igrzyska olimpijskie. Po Nagano, Salt Lake City i Turynie, przyszed³ czas na Vancouver. W rozmowie z PAP, Polak przyzna³, ¿e z ka¿dymi igrzyskami wi±¿e zupe³nie ró¿ne wspomnienia.
"Pierwsze igrzyska to zawsze szok. Podziwiam tych, którzy w debiucie stawali na podium, bo to trzeba mieæ naprawdê siln± psychikê" - ocenia Ma³ysz.
"Wszystko by³o na najwy¿szym poziomie. Pouk³adane, zgodne z planem, ¿adnych opó¼nieñ, czy niespodzianek. Nie³atwo zorganizowaæ tak du¿± imprezê, a oni poradzili sobie znakomicie" - wspomina pobyt w Nagano.
"To by³ koszmar. Nie mieli¶my z nikim kontaktu. Nie pozwalano nam podej¶æ do kibiców. Nie wiedzieli¶my co siê dzieje naoko³o, dociera³y do nas szcz±tkowe informacje" - opowiada o igrzyskach w Salt Lake City.
"Co innego jechaæ na zawody w roli faworyta, a co innego faktycznie wygraæ. Sport to loteria i tak naprawdê dopóki nie stanie siê na najwy¿szym stopniu podium, nigdy nie powinno siê mówiæ o zwyciêstwach. Wszystko siê mo¿e wydarzyæ, a ja z tych dwóch kr±¿ków jestem bardzo dumny" - mówi "Orze³ z Wis³y".
"Organizacyjnie fatalnie. Panowa³ okropny ba³agan. Nie czu³o siê atmosfery olimpiady. G³ównie przez to, ¿e nie by³o jednej wioski olimpijskiej, a trzy. Mieszkali¶my oddzielnie, wiêc nie mieli¶my kontaktu z pozosta³ymi zawodnikami, a przecie¿ na tym powinny polegaæ igrzyska, ¿e wszyscy s± razem. Dostali¶my do dyspozycji star± willê. Mia³a na pewno jaki¶ charakter zabytkowy. Jak wszed³em tam po raz pierwszy to poczu³em siê jak w jakim¶ filmie. Mieszka³a z nami starsza kobieta, która te¿ dodawa³a temu miejscu klimat. Na rega³ach sta³y stare ksi±¿ki, na sufitach widaæ by³o pajêczyny, w pokoju by³o tylko ³ó¿ko. Mia³em wra¿enie, ¿e tam nikt nie przebywa³ przynajmniej sto lat" - opowiada o igrzyskach w Turynie.
¬ród³o: PAP